Dziś poeci wpadają w szpony kryminału
Z Wojciechem Bonowiczem o antologii "Żegnaj laleczko. Wiersze noir" rozmawia Marek Lubaś-Harny

Dlaczego Pan, poważny poeta, biograf księdza Tischnera, zgodził się wziąć udział w przedsięwzięciu pod tytułem "Żegnaj laleczko. Wiersze noir". To antologia wierszy, które zostały zainspirowane kryminałem? Chodzi wprawdzie o kryminał jako gatunek literacki, ale zawsze to kryminał...
Zgodzili się na to poeci dużo ode mnie poważniejsi, jak Wisława Szymborska, że wspomnę tylko jedno, ale symboliczne nazwisko.

No właśnie, czy to wypada?
Dlaczego nie? "Wiersze noir" to przedsięwzięcie poetyckie. Jego zadaniem nie było pisanie na zadany temat ani tworzenie wierszowego komentarza do cudzych książek. Chodziło o to, aby powstały dobre wiersze, które łączy jedynie pewien klimat, jaki można znaleźć również w najlepszych powieściach kryminalnych. Nie przypadkiem literackim patronem przedsięwzięcia jest Raymond Chandler, autor od dawna już uznany za klasyka nie tylko kryminału.

Cała rozmowa w Gazecie Krakowskiej z 18.01.2011 lub internetowym wydaniu gazety TUTAJ