Tajemnica wokół niej
Z Gają Grzegorzewską - laureatką Wielkiego Kalibru - o detektywce Julii i Krakowie rozmawia Patrycja Pustkowiak

PATRYCJA PUSTKOWIAK: Gaja, kiedy będzie nowy nos?
GAJA GRZEGORZEWSKĄ: Najpierw muszę zrobić cały szereg badań! Jak idziesz na operację, musisz sobie zrobić szczepienie na żółtaczkę, EKG, morfologię, OB, płytki krwi i sto innych rzeczy. Ale chciałabym to wszystko odbębnić przed Nowym Rokiem i jeszcze w zimie iść pod nóż. Zima to najlepsza pora na operacje plastyczne, bo takiej pokrojonej, ledwo co zabliźnionej twarzy nie można wystawiać na słońce.

Naprawdę chcesz przeznaczyć pieniądze z tegorocznej Nagrody Wielkiego Kalibru na operację nosa?!
- No niecałą kasę, tylko jakieś osiem tysięcy. Realizuję swoje marzenie. To jest moje największe i najpłytsze marzenie, które mam od siódmej klasy podstawówki. Od tamtego czasu mam traumę, ktoś mnie wkręcił z tym nosem i tak zostało.

Nagrodę we Wrocławiu dostałaś za Topielicę - trzecią część przygód niestrudzonej detektywki, Julii Dobrowolskiej. Tę, którą sama uważasz za najlepszą.
- Tak, tak mi się zdaje, po prostu rozwinęłam się od czasów pierwszej części i moja bohaterka też. Dorastała razem ze mną. Kiedy podczytywałam sobie znowu mój debiut, Żniwiarza, pomyślałam, że teraz napisałabym to zupełnie inaczej, przynajmniej jeśli chodzi 0 warstwę językową, bo z samej intrygi jestem nadal zadowolona. No i tamta Julia wydaje mi się strasznie dziecinna. Z książki na książkę staje się coraz bardziej mroczna, cyniczna i przez to ciekawsza. Robi karierę, zarabia pieniądze, ale nie układa jej się życie osobiste. Jest puste i jałowe, a ona sama skupiona głównie na konsumpcji różnego rodzaju. Julia jest jak klasyczny detektyw z czarnego kryminału - pije, pali, dostaje po gębie, łazi po podejrzanych spelunach, zadaje się z nieodpowiednimi ludźmi, wdaje się w bezsensowne romanse.

Możesz ją uratować. - Nie chcę. Lubię ją taką, jaka jest. Może kiedyś zrobię jej dziecko?

cały wywiad w Lampie grudzień 2011