Breslau Uber Alles
Omówienie "Miłości we Wrocławiu" w Lampie

Pisząc w listopadowej „Lampie" o tegorocznym jesiennym wysypie rodzimych antologii prozatorskich, zapomniałem zupełnie o Miłości we Wrocławiu, o której również od pewnego czasu dochodziły informacje. Wiadomo już od dawna, że stolica Dolnego Śląska nie tylko dała nam ministra kultury, ale przechwytuje kolejne imprezy w rodzaju Biura Literackiego i Międzynarodowego Festiwalu Kryminału, funduje Angelusa - innymi słowy posiadła przewodnią rolę w mecenacie kulturalnym. Że za powstaniem takiej właśnie antologii stoi zatem Biuro Promocji Miasta - trudno się dziwić, w końcu ostatnio nawet w Warszawie ktoś się obudził i doprowadził do wydania antologii Mówi Warszawa, którą omawiałem miesiąc temu. Trudno o tych projektach nie myśleć właśnie w parze, szukając podobieństw i różnic. Do obu zaproszono raczej znanych autorów w różnym wieku. Nie da się jednak ukryć, że w warszawskim projekcie uczestniczyli autorzy zżyci ze stolicą (choćby od dziesięciu lat jak Jacek Dehnel), zaś jeśli chodzi o uczestników Miłości we Wrocławiu, to z miastem tym kojarzę jedynie Andrzeja Ziemiańskiego, który zresztą konsekwentnie eksploatował tamtejsze realia w swojej twórczości fantastycznej. Inny zupełnie jest też kapitał kulturowy obu miast. Polska historia Wrocławia to zaledwie sześćdziesiąt parę ostatnich lat, a z niemiecką po cyklu Krajewskiego o Eberhardzie Mocku nikt nie śmie już walczyć twórczo. Z natury rzeczy wrocławskość często ogranicza się do scenografii, co w różny sposób miesza się z atrakcyjnością fabularną i stylistyczną.

Cała recenzja Pawła Dunin-Wąsowicza w Lampie (numer ze stycznia 2011)