Dziś są moje urodziny
Rozmowa z Marcinem Świetlickim w Dzienniku Wschodnim

Jak pan pamięta Piaski z dziecinnych lat? - Wszystko wydawało mi się dużo większe niż teraz. Duże domy i wszystkie białe, z wapienia. Lublin był potężniejszy, tam jeździło się w ważnych sprawach i to było wówczas dla mnie bardzo duże miasto.
• Bawił się pan w ruinach ariańskiego zboru? -Tak, bo na Kościelcu, według moich kolegów, straszyło. W rogu było zapadnięte miejsce. Nocą zjawiało się tam widmo bogacza, który próbował odkopać skarb schowany zażycia.
• Zajrzyjmy do rodzinnego domu przy Lubelskiej. - Mieszkaliśmy na pierwszym piętrze, do tej pory mieszkają tam moi rodzice. Na dole mieszkała babcia Aniela i siostra mamy Maria. To one przez jakiś czas rządziły zarówno mamą, jak i tatą. Jak dobrze pamiętam, ojciec zawsze oddawał wszystkie pieniądze mamie, która zajmowała się finansową stroną naszego życia. Prawdę mówiąc, to oni nas w ogóle nie wychowywali, bo oboje byli pedagogami i mieli do wychowania mnóstwo innych dzieci. Ojciec w naszym domu dawał lekcje gry na różnych instrumentach, natomiast mnie i moich sióstr nie uczył.
• Co robią siostry? - Starsza, Dorota, pracuje w Lublinie w bibliotece, młodsza, Agnieszka, skończyła w Lublinie wychowanie plastyczne, mieszka na stałe w Niemczech.
• Ojciec, Lucjan Świetlicki, to w Piaskach człowiek legenda. Czego się pan od niego nauczył? - Myślałem, że niczego. Całe życie uciekałem przed pomysłami ojca, który chciał, żebym był nauczycielem, interesował się historią, odziedziczył jego bogate archiwa i miał tę samą pasję. Dziś łapię się na tym, że wyłażą ze mnie różne ojcowe cechy.
• Jakie? - Punktualność. Jestem chory, jak się spóźniam. Po mamie odziedziczyłem wrażliwość. Myślę o sobie, że jestem leniwy, ale jak mam coś do zrobienia, to nie spocznę, dopóki tego nie zrobię. To też odziedziczyłem po ojcu. Pół roku temu zapytał: I co w tym roku wydasz? Odpowiedziałem: Wydam wiersze zebrane i prozy zebrane. Ojciec mówi: Trzeba wydać coś nowego. Odpowiedziałem: Nie, w tym roku będę celebrował to, co już zrobiłem. Ojciec na to: Musisz wydać coś nowego.

 Cała rozmowa Waldemara Sulisza w Dziennik Wschodni Lubelski z 23.12.2011