Po Miłoszu

(...) Swoistym apogeum był pod tym względem Rok Miłosza. Przy okazji tak uroczystej wśród innych publikacji poświęconych biografii i twórczości noblisty ukazał się zbiór szkiców intrygująco zatytułowany Po Miłoszu. Dwudziestu badaczy literatury i kultury przykłada w nim do Miłosza rozmaite "a". Miłosz a Wschód. Miłosz a Zachód. Miłosz a Europa. Miłosz a Polska. Miłosz a historia. Miłosz a współczesność. Miłosz a indywidualność. Miłosz a społeczeństwo. Miłosz a dzieła klasyczne. Miłosz a literatura najnowsza. Miłosz a Polacy. Miłosz a Amerykanie. Miłosz a faszyzm. Miłosz a socjalizm. Miłosz a Rosja. Miłosz a katolicyzm. Miłosz a Stasiuk. Miłosz a Sommer. Miłosz a Tkaczyszyn-Dycki. Miłosz a Matywiecki. Miłosz a Świetlicki. Owe "a" można by mnożyć. Miłosz staje się, niekiedy również w omawianej książce, trampoliną podnoszącą rangę wypowiadanych sądów, bywa pretekstem, by podstawić pod poruszane przez niego wcześniej tematy siebie. Fascynujące, jak bogate jest dzieło Czesława Miłosza, że jest w stanie dostarczać nieustająco pożywki intelektualnej, i jak trwałe, skoro z tego naukowego nicowania wychodzi cało. Po Miłoszu to zbiór bardzo zróżnicowany zarówno pod względem ujęcia tematu, jak i stopnia hermetyczności poszczególnych tekstów. Zderzają się tu różne koncepcje literaturoznawstwa: nauki wybranych dla wybranych albo nauki - świadectwa spotkania autora i czytelnika.(...)

Cała recenzja tomu "Po Miłoszu" autorstwa Anny Romaniuk została opublikowana w "Nowych Książkach" ze stycznia 2013