Świetlicki dla "Newsweeka":
O nowym tomiku i nowych płytach. O depresji i euforii. O samotności. 

Newsweek: Porównywałeś się kiedyś do poetów po pięćdziesiątce z dawniejszych pokoleń: Tuwima, Miłosza, Różewicza…?
Marcin Świetlicki: Z przerażeniem zauważyłem, że większość moich ulubionych poetów zmarła przed pięćdziesiątką – nawet Gałczyński dożył tylko 48 lat. Grochowiak – czterdziestu dwóch! A gdy byłem młody, wydawało mi się, że to dostojny starzec. Żyję już dłużej niż wielu poetów, z którymi porównywałem się za młodu. Teraz – raczej z nikim. Bo jednak jeszcze nie myślę o sobie jako o starym poecie…

Newsweek: W twoim najnowszym tomie, który ukaże się w połowie maja, jest jednak wiersz o kimś takim.
Marcin Świetlicki: Ale to nie o mnie. No, może trochę o mnie, ale o mnie w przyszłości.

Newsweek: Twoje wiersze są w lekturach szkolnych?
Marcin Świetlicki: Taaa. Namnożyło się teraz różnych podręczników, parę razy ludzie mówili mi, że widzieli tam moje wiersze. Zresztą czasem dostaję pisma z wydawnictw z prośbą o zgodę na wykorzystanie wiersza w podręczniku. Zbywam je najczęściej, ale i tak drukują (śmiech). Na szczęście mój syn się o mnie nie uczył, jakoś go to ominęło.

Cały wywiad do przeczytania w Newsweeku nr z 30 kwietnia 2013 lub online TUTAJ