Teraz jestem młodocianym debiutantem
Z Marcinem Świetlickim rozmawia Marcin Sendecki

Jak pamiętasz, rozmawialiśmy ze dwa lata temu...
Na jaki temat?

O życiu i literaturze, ma się rozumieć. Pisałeś akurat wstęp do swoich dzieł zebranych i już wtedy mówiłeś mi, że następna książka będzie się nazywać „Jeden".
To byt pierwszy chyba przypadek w moim życiu, kiedy najpierw byt tytuł, potem książka. Nic jeszcze nie byto do niej napisane, a już wiedziałem, że będzie się nazywać „Jeden". To było logiczne, bo zebrane dzieła to końcowa - dociera się do jakiegoś momentu, a późnej zaczyna na nowo. Powinno było się „Jeden" nazywać.

Powiedziałeś też, że może po tych dziełach zebranych to się rozbuchasz i jeszcze dużo rzeczy napiszesz. No i teraz mamy książkę „Jeden" i jest w niej aż 88 wierszy, czyli 2 razy po 44. czyli się rozbuchałeś.
Rozbuchałem się, ale trochę to wykrakałem. Dlatego jest ich tak dużo. Zeszły rok miałem bardzo pracowity, dużo się działo w życiu, to i wiersze się pisało. W tym roku jeszcze nic nie napisałem. Znowu zaczyna się kryzys.

Co to znaczy .Jeden"?
„Jeden" to może oznaczać bardzo dużo rzeczy. Teraz mój domofon ma numer „jeden" - wtedy jeszcze nie wiedziałem, że tak będzie, wtedy miałem domofon o zupełnie innym numerze. „Jeden" to również takie egzystencjalne „jeden". Numeryczne „jeden", czyli pierwsza książka po dziełach zebranych. „Jeden" to może również oznaczać... No, Bóg jest jeden, to też. Zresztą znajdują się tu dwa wiersze, w których mówi Bóg. W samej rzeczy. W każdym razie to wieloznaczny tytuł. Jest również tak, że kiedy zespół nagrywa płytę i płyta nazywa się tak, jak zespół, to jest „jedynka" tego zespołu.

Mówisz, że ci się pozmieniało. bo wtedy - przed wydaniem dzieł zebranych - byłeś statecznym pięćdziesięciolatkiem...
...a teraz jestem młodocianym debiutantem.

No i się różne rzeczy w twoim życiu codzienno-osobistym także zmieniły. Mówię jednak o tej stateczności, bo jest tu wiersz "Pisze teraz jak chłopiec", w którym mówisz właśnie o tym, jaki jesteś niestateczny,jakim jesteś chłopczykiem.
Tak, ale cały czas trzymajmy się tego, że to nie muszą być wcale wiersze o mnie. To konieczne zastrzeżenie. To są wiersze o mnie i nie o mnie. Miałem taką refleksję, że wylewają się ze mnie - w tamtym okresie, bo teraz już przestały, oczywiście, wszystko się zmienia - wiersze, i były to takie wiersze, jakie pisałem jako nastolatek, naprawdę. To ciekawe, bo do tej książki nie weszło około 30 wierszy.

Napisanych już po dziełach zebranych?
Tak. Nie weszły, bo kiedy na nie spojrzałem, uznałem, że są nazbyt dziecięce, nazbyt osobiste, nazbyt egzaltowane i pomyślałem sobie „niech one zostaną w odrzutach". Chociaż były to całkiem niezłe wiersze, ale wiersze w stylu mojej pierwszej książki. I mam do następnych dzieł zebranych przygotowanych 30 odrzutów z nowego tomiku. Napisałem w ciągu zeszłego roku mnóstwo. Zdarzyło się, że którejś nocy napisałem siedem wierszy. Miałem je w głowie i po prostu zrzuciłem je na papier. Natomiast poprzednie lata były latami posuchy, więc to, że się ostatnio wiersze tak ze mnie wylewały, było takie dziecięce. Świadome tego, że dziecięce, ale dziecięce. Na przykład wiersz „0." nie mógłby się znaleźć w innej książce, ponieważ jest to czysty, miłosny liryk, a jakoś wcześniej nie mogłem się zdobywać na takie czyste rzeczy, bez żadnej ironii. A on jest właśnie bez ironii. Pierwszy raz mi się zdarzyło - to znaczy, nie pierwszy, ale taki liryczny liryk, w którym nie ma żadnych jaj, jest zwyczajnym lirykiem, l tym jestem zadziwiony. Z tego też się piosenka zrobiła, jedna z ładniejszych piosenek
na płycie Świetlików.

Cała rozmowa w magazynie EXKLUSIV, numer z maja 2013