Przedsiębiorstwo Świetlicki

Marcin Świetlicki wydał nową książkę z wierszami. "Jeden" - tak nazywa się tom - ukazuje się dwa lata po dość monumentalnych, sześciusetstronicowych "Wierszach" zbierających poetycki dorobek autora, które uświetniły jego 50. urodziny.

Utarło się mniemanie, że taka właśnie książka, następująca po - tymczasowej choćby - summie, ma dla każdego poety jakieś szczególniejsze znaczenie. Może bowiem pokazywać, jak sobie ten i ów radzi po zwykle nieco usztywniającym i kanonizującym podsumowaniu; pokazywać, na co jeszcze autora stać w wierszowej robocie. Z tego punktu widzenia ważne są nie tylko nowe wiersze, lecz także ich liczba, a nawet czasowy dystans wobec "dzieł zebranych" - i tak dalej.

Mniemanie takie jest poręczne, niekiedy bywa użyteczne. Warto wszakże zauważyć, że jest tak ogólnie słuszne i rozciągłe, iż można, posiłkując się nim, dowieść czegokolwiek bądź. Oto zaraz po wierszach zebranych wychodzi książka umyślnie błaha? Świetnie! Albo - okropnie!. Oto po paru (zapewne pełnych namysłu) latach ukazuje się tom o zamysłach rewelatorskich? Też wspaniale. Albo - jak najgorzej. W gruncie rzeczy niemal zawsze chodzi o, mówiąc brutalnie, werdykt w "turnieju garbusów" (jak nazwał kiedyś literaturę Czesław Miłosz): "skończył się" dany poeta czy "nie skończył"?

Całą recenzję "Jeden" autorstwa Marcina Sendeckiego można przeczytać w Gazecie Wyborczej z 28 maja 2013 lub online .