Świetlicki z wykrzyknikiem

Justyna Sobolewska w "Polityce": Świetlicki lubi nowe początki: „nocą/umieram, rano wstaję z mar i zmór./l tak w kółko" („Nielęk"). Najpierw zapowiada koniec, zamyka jakiś etap - takim domknięciem był tom „Wiersze" sprzed dwóch lat, zbierający utwory z dziewięciu książek. Teraz nowy tom „Jeden" (nawiązujący do liczbowych tytułów jego książek kryminalnych) jest pięknym odrodzeniem się po słabszych „Niskich pobudkach": „Piszę teraz jak chłopiec/Wylewa się ze mnie" („Chyba tak to należy rozumieć"). Rzeczywiście ten tom wydaje się bliższy świetnym, wczesnym książkom, choćby „Schizmie", a nawet wierszom młodzieńczym. Znowu pojawia się dosyć rzadki u niego znak pisarski: wykrzyknik. Ten tom jest spod znaku wykrzyknika, czyli entuzjazmu: „Dziewczyna/z Wenus na czole/mówi: nie- dzielal/niebieskie słońce!" (***). W miarę czytania czytelnik zaczyna się uśmiechać. Tak, to jest historia miłosna, l to nie historia o „człowieku, który budzi się codziennie w innym łóżku". 

 Cała recenzja tomu "Jeden" Marcina Świetlickiego w Polityce nr 23/2013 04.06.2013