borderline

Paweł Kozioł o "borderline" Agnieszki Wolny-Hamkało:

(...) kłopot sprawia mi tytuł jej nowej książki. Słowo Borderline brzmi co prawda chwytliwie, jednakże książka nie wydaje się w jakikolwiek sposób zaburzona, nie eksploruje krawędzi normalności i psychozy. Koncesją na rzecz tego tematu jest zdaje się wiersz one, jednak reszta utworów prezentuje raczej elegancką, kobiecą wersję zimnego nadrealizmu, gdzieniegdzie przyznającą się do inspiracji Grzegorzem Wróblewskim. Raz, jeśli się nie mylę, pojawiają się jego inicjały, gdzie indziej - stylowa puenta, ograniczona do wyliczenia przedmiotów: Także księżniczka, która niestety / się nie zachowała. Jej gumowa głowa 1 jest w niebie razem z wibratorem 1 i uszczelką. Powtarzam: wbrew sugestywnemu tytułowi nie jest to książka obliczona na wstrząs. Posiada ona za to inne zalety, na przykład szlachetną a zapoznaną w ostatnich czasach sztukę metaforycznego opisu. Pojawiają się w niej chociażby pola w kolorze rudy orangutan albo niedopałki jak plantacja orzeszków bądź też Nerwowe wrony jak czarne domino 1 na śniegu. Nie do zlekceważenia jest również umiejętność ułożenia z samych przedmiotów jakiejś historii: W parku - czytała - codziennie 1 zdarzają się porwania. / Znalazła tylko test ciążowy. / Wyobraziła sobie, że nocą ktoś 1 sika na niego w krzakach. 1 W plastikowym okienku 1 nie było nie, żadnej kreski. Kolejnym elementem, którym ta książka ujmuje, jest rodzaj dyskretnej liryki osobistej: dobrze, możesz mnie dotknąć, 1 dopóki jestem żółwiem, wydrą, 1 dopóki ABW bada nazistowską 1 piosenkę i jesteśmy przezroczyści 1 jak rybki-albinoski w kanalizacji. Gdyby o Boderline pisać dłużej, wypadałoby stwierdzić, że spora część magnetyzmu książki polega na konsekwentnym przekonywaniu czytelnika do kompletnej sztuczności opisywanego świata, który miejscami wydaje się wystawą modeli (jeszcze ten pies, jego gumowe usta 1 i srebrne kleszcze w sierści). To jednak kwestia, którą warto zostawić na jakiś dłuższy tekst. Tutaj, aby przekonać czytelnika, niech wystarczą cytaty (a wystarczyć powinny).

Całą recenzję można przeczytać w "Lampie", numer z czerwca 2013