Pojemność wiersza
Gość Niedzielny poleca "Jeden" na wakacje

Marcin Świetlicki przeprowadził się na krakowski Kazimierz, zamieszkał pod jedynką. Ale tytuł tomiku Jeden przede wszystkim nawiązuje do tytułów jego powieści kryminalnych („Jedenaście",„Dwanaście", „Trzynaście"). Poezja ma więc numer jeden, uspokaja swoich czytelników poeta, który sporo ostatnio pisał. Dwa lata temu skończył pięćdziesiątkę. Gdy w końcu odlepiła się od niego łatka „młodego poety", wraca w młodzieńczym zapale z 88 wierszami. Żongluje sprawnie słowami i półsłówkami. Dopowiada coś do swoich starych utworów lub w nowych czegoś nie dopowiada. „Piszę teraz jak chłopiec/ Wylewa się ze mnie" („Chyba tak to należy rozumieć"). Bohater tomu przesiaduje w mieszkaniu lub gdzieś na mieście z odczuciem - mało dojmującej, ale jednak - starości, z lękiem, to znów z entuzjazmem opowiada o miłości do kobiety. Nie posiada nawet telefonu komórkowego. „Teraz ludzie dla mnie/ to budki telefoniczne" - powie. Na szczęście Świetlicki przeprowadził się „z ło/ dobro" („Przeprowadzka"). Mogło być całkiem inaczej.

Recenzja ukazała się w numerze z 30 czerwca 2013 roku