Jeden

Pojawienie się tomu wierszy Jeden Marcina Świetlickiego wzbudziło powszechny aplauz krytyki i fanów twórczości krakowskiego poety. Ze wszech miar jest to rezonans słuszny. Świetlicki po okresie pikowania w dół, wzbił się kolejny raz na poziom sobie właściwy. Poziom wyznaczony przez takie książki, jak Pieśni profana czy Muzyka środka. Nie znam wielu entuzjastów Muzyki środka, ale sam z pewnością do nich należę. Lubię te tomy wierszy, w których Świetlicki prezentuje zmienną formę liryczną. Jest wtedy wystarczająco ludzki. Świadomie nie wspominam o dwóch pierwszych tomikach poety - tych poetyckich doskonałościach. Pisane były w specyficznym czasie i na specyficzny czas recepcji trafiły. Ziemne kraje i Schizma inaugurują w poezji polskiej zmianę paradygmatu. Jedynym jego wyrazicielem pozostaje ich autor. Zdążyłem się zorientować, że w odautorskich wypowiedziach Świetlicki przewrotnie ukierunkowuje odbiór Jeden. Powiada, że to jego ponowny debiut, który następuje po publikacji monumentalnych Wierszy zebranych. W zmienionych, egzystencjalnych okolicznościach, które sprowadza do przeprowadzki, prowokuje mnie, czytelnika, abym zestawił Jeden z Zimnymi krajami. W żadnym razie nie chcę się na to zgodzić. Powiada również, że „Bóg jest jeden".

Całą recenzję "Jeden" autorstwa Krzysztofa Siwczyka można przeczytać w Dodatku Literackim do dziennika Polska Metropolia Warszawska z 21 października 2013.