"Jeden" Marcina Świetlickiego

Rewolucja? Niczego takiego Świetlicki nawet nie próbuje. To jest wciąż projekt poetycki zapoczątkowany w „Zimnych krajach". Na tyle pojemny i żywotny, że wciąż skuteczny; wciąż odwołujący się do doli i niedoli lirycznego podmiotu, wciąż grający wzruszeniem, goryczą i (auto)ironią zarazem, od paru lat wzbogacany o słowne gierki. Świetlicki rezygnuje z doraźnych polemik towarzysko-publicystycznych, daje się za to dostrzec powrót do odrobinę dłuższych, narracyjnych utworów, które w ostatnich książkach często wypierane były przez kawałki krótsze. To jest w wielu miejscach „stary, dobry Świetlicki". Ale w sensie fabularnym mamy nowe otwarcie, „śmierć" i „zmartwychwstanie", koniec i początek - przeprowadzkę z Rynku na Kazimierz! Przygody i przygody!

Marcin Sendecki ("Gazeta Wyborcza", 23 maja 2014)