Zbrodnie między wierszami
Maciej Robert

/Życie Warszawy. Dodatek, 26.10.2007/

Poeci piszą kryminały - prozatorskie debiuty Pasewicza, powieści Świetlickiego i Malickiego pokazują z jak dobrym skutkiem.

Edward Pasewicz udowadnia, że kryminał to nie tylko popkultura. „Śmierć w darkroomie" jest książką dowcipną, poetycką, przejmującą i prawdziwą do bólu. Podobnie jak pozostałe powieści kryminalnego cyklu krakowskiego wydawnictwa EMG.



 „Śmierć w darkroomie" Edwarda Pasewicza to siódma już pozycja z cyklu „Polska Kolekcja Kryminalna" sygnowanego przez krakowskie wydawnictwo EMG.

Nietuzinkowy poeta, którego pierwszy tomik „Dolna Wilda" został uznany za powiew świeżości w poezji polskiej i najlepszy debiut poetycki od kilkunastu lat, zadziwia czytelników książką prozatorską. Ale czy rzeczywiście zadziwia? Dla fanów twórczości poznańskiego autora nie ma w tym nic zaskakującego - Pasewicz słynął z przesiąkniętych umiłowaniem do szczegółu wierszy narracyjnych, do których wprowadzał pełnokrwistych bohaterów. Podobnie nie może zdumiewać gatunek, po który sięgnął -wiersze Pasewicza zawsze flirtowały ciemną stroną rzeczywistości, śmierć i tajemnica to słowa klucze od zawsze pomocne przy odczytywaniu jego twórczości. Jedynym zaskoczeniem, jakie może przynieść lektura „Śmierci w darkroomie", jest fakt, że „pierwszy polski kryminał gejowski" (jak reklamuje książkę wydawca) jest lepszy niż można się było tego spodziewać.

Książka jest  skomponowana znakomicie -  autor zręcznie wpisuje w fabułę kolejne postaci i przeplata ich wątki, prowadząc bohaterów w iście prestidigitatorski sposób aż do finałowej sceny zbiorowej. Ponadto trzyma się wymogów gatunku - już na pierwszych stronach pojawia się trup, policjant na własną rękę podejmuje śledztwo, mnożą się dowody i ze-^^^_    znania, a ze strony na stronę sytuacja staje się coraz bardziej niejasna. Klasyka czarnego kryminału. Pasewicz wynosi ją jednak na inny poziom.

Zgryźliwość, poczucie humoru i wiwisekcja psychiki bohaterów pozwala postawić Pasewicza w jednym rzędzie z najlepszymi. Tyle tylko, że autor „Śmierci w darkroomie" pozwala sobie na więcej. Na przykład na celną


i nienachalną satyrę antyrządową lub lokalny sznyt - z kart powieści można się dowiedzieć więcej o poznańskich knajpach i ulicach niż z niejednego przewodnika. I wreszcie rzecz podstawowa - środowiskowość. Otoczka skandalu obyczajowego jest marketingowe kusząca, jednakże sportretowanie środowiska gejowskiego u Pasewicza nie jest obliczone na tanią sensację. To drobiazgowy, niemal fotograficzny opis gejowskiej minispołeczności wraz z jej wewnętrznym zróżnicowaniem i niecodziennymi obyczajami. Pasewicz doskonale łączy brutalną fizyczność z nadzwyczajną czułością, a ciepły humor (znakomita postać Eminencji!) ze smutkiem i bezsilnością spowodowanymi społecznym odrzuceniem i bezrozumna nienawiścią.

„Śmierć w darkroomie" dorównuje poprzednim pozycjom z cyklu „Polskiej Kolekcji Kryminalnej". Mniejsza zresztą o wartościowanie. Oto bowiem stalą się rzecz niebywała - pasja kilkorga fascynatów pozwoliła z niewielkiej oficyny stworzyć liczącą się markę na rynku księgarskim, a opublikowane tam książki uzurpują sobie prawo do miana szeroko dyskutowanego cyklu wydawniczego. Pomysł był nadzwyczaj prosty - oto twórcy uznani, w niektórych kręgach nawet kultowi, by wspomnieć Marcina Świetlickiego, Macieja Malickiego czy Pasewicza właśnie - ale świadomie pozostający na uboczu literackiego mainstreamu, wydają książki pozornie przeczące ich pisarskiemu wizerunkowi.

Ale tylko pozornie, albowiem dwie powieści kryminalne Świetlickiego mają wiele wspólnego z jego poezją, „Kogo nie znam" Malickiego to właściwie kolejny odcinek totalnego językowego projektu tego autora, a debiut prozatorski Pasewicza to arcydzieło ulokowane na styku kryminału, poezji i społecznej analizy. Wszystkie te pozycje są dziełami niemieszczącymi się w prostych podziałach gatunkowych, a zarazem dowodem na to, że powieść kryminalna nie musi być wyłącznie popularnym czytadłem.

W niektórych kryminałach można dostrzec wielką literaturę. Podobnie jak w wielkiej literaturze można nierzadko dostrzec kryminał. Jakkolwiek bluźnierczo to nie zabrzmi, w niektórych utworach Kafki czy Dostojewskiego bez problemu można się przecież dopatrzyć kryminału a rebours.