Wszystkie kolory przemijania
Patrycja Pustkowiak o "Niemal całkowitej utracie płynności" w Lampie

Wydany po dziesięciu latach poetyckiego milczenia tom Niemal całkowita utrata płynności Marcina Barana nie przynosi zaskoczeń, za to ładnie wkomponowuje się w literacką drogę krakowskiego poety. O ile we wcześniejszych tomach - Gnijącej wisience czy Zabiegach miłosnych dużo było obrazów erotycznego poszukiwania, napięcia, czasem nienawiści, a czasem tęsknoty - wiele wierszy brzmiało jak listy do tajemniczej kobiety (żony? kochanki?), to w nowym dominuje raczej niespełnienie, z którym trzeba się godzić, świadomość utraty i przemijania. Bohater wierszy Barana - rzec można słowami innego krakowskiego poety - spuchł, utył i posiwiał. Niegdysiejsze gry z kobietami oparte na prawie przyciągania i odpychania, pożądania i niechęci, zastąpił obserwacją. Więcej w nowym tomie spokoju i zrozumienia, mniej rozmaitych walk. Baran na różne sposoby opisuje niszczejące w wyniku upływu czasu ciało - Niemal całkowita utrata płynności przynosi niezbyt pozytywny obraz starości - jako zmagań z więdnącym, tracącym na atrakcyjności ciałem.

 Cała recenzja "Niemal całkowitej utracie płynności" w Lampie nr 9/2012