Ćwiczenie to dla pisarza to konieczność

Krzysztof Hoffmann: Twoje najnowsze wiersze można było usłyszeć na publicznych czytaniach już parę lat temu, teraz jednak dopiero przybrały kształt książki poetyckiej - bardzo starannie skomponowanej. Musiały dojrzeć?

Mariusz Grzebalski: Faktycznie, kilkanaście z nich można było już usłyszeć. Ale w książce są również takie, których wcześniej nie upubliczniałem. Całość dojrzewała powoli. Pracowałem nad pojedynczymi wierszami, nad ich układem. Nie spieszyłem się. Książkę poetycką wydaję raz na cztery lata. To mój naturalny rytm.

Nowy tom ma tytuł "W innych okolicznościach". Nie da się ukryć, że dla poezji okoliczności rynku kultury nie są sprzyjające Ona tymczasem rośnie w siłę. Poezja musi powstawać pod prąd okoliczności?

- Jeśli patrzeć po nakładach książek poetyckich i liczbie ich czytelników, to trudno mówić o tym, że poezja rośnie w siłę. Ale dla mnie nie ma to znaczenia. Niewielki rynek odbiorców poezji jest jednocześnie rynkiem elitarnym. I bardzo dobrze, niech takim pozostanie.

Pisać pod prąd okoliczności się nie da. Ja w każdym razie nie potrafię tego robić. To wewnętrzny imperatyw powoduje, że powstaje wiersz. Okoliczności, kiedy dochodzi on do głosu, są różnorodne i nie sposób nad nimi zapanować. Choć z drugiej strony trzeba pamiętać o codziennej pracy. Ćwiczenie to dla pisarza konieczność, bez tego ani rusz.

Całą rozmowę można przeczytać w poznańskim wydaniu "Gazety Wyborczej" z 1 marca 2014 lub online